w końcu dorobiłem się pianina. dla ciebie, cztery złamane klawisze jak wybite zęby. teraz odkurzam wszystko sypie się popiołek nachylam głowę. może zacznę rysować ewentualnie upiję się wówczas nie zacznę. staję na wysokości zadania trampolina z kilku metrów chyba skaczę z radości że wrócisz niebawem bo jakoś tak smutno że pianino bez pianisty. pianistki bo ja nie umiem. wiesz miałem miliardy obaw że to klęska z założenia ale jakoś prowadzimy tę orkiestrę współczucia i miłości. kurwa kocham jak wariat mimo że się nie przyznam.