w półśnie unosisz mnie nad ziemią lewituję na górze świata jesteśmy wokół oparów wypranych myśli my niedosięgli im niesłyszalni; zaprowadź mnie przed siebie idąc odnajdźmy szubienicę bez ofiar z uczuć; przypal mnie sobą mimo że wiatr porywisty smakują mi twoje pomarańczowe słowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz