- Nie mam środkowego stanu równowagi emocjonalnej. Przeżywam życie namiętnie, głęboko. Nie lubię płycizny. Ekstrema jest fajna. Lubię się dobrze rozhuśtać. Lubię kontrast między skrajnościami. Mam doły i góry. Niemoc, bezsens istnienia i nagłe przeczucie nadejścia euforii, która da mi coś pięknego, nowego. Da mi nową muzykę. Dla tych paru sekund warto się męczyć w depresji. To są wspaniałe stany! Są ludzie, co lubią żyć pośrodku. Ja lubię raz tam, a raz tu. Z daleka od stada.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz