miękkie znużenie obejmuje ramionami śniadanie z papierosów smakuje jak każde inne a nawet jego brak tulę się do ciebie nie żądam choć potrzebuję; zniknąłem gdzieś wśród spalin myśli którymi mógłbym do ciebie dotrzeć nie przychodzą z właściwą mi sobie lekkością a przecież spaliłem książki pełne niekończących się historii; leżysz gdzieś obok oddychasz głęboko wierzę że nie zajmiesz jednej tylko kartki dnia tygodnia z kalednarza mojego życia chłodniejsze od moich dłonie przynoszą jakąś tam ulgę; chciałbym / chcę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz