groteskowa kukiełka częstuje mnie złotym spokojem marki Davidoff; częstość snu zwielokrotnia się byś mogła wyśnić moje sny o Ogrodzie rozkoszy ziemskich pełnym; pełen nadziei że przyciągnę cię moja Simone de Beauvoir zacząłem łykać magnez; bez tej garści tabletek codzienności mógłbym przecież zapomnieć że istnieję/nie- (a wszystko w kontekście osoby jeżeli w ogóle) (!); uruchamiam w sobie tryb nocny.
A Sartre posapuje: piekło to inni.
OdpowiedzUsuń(a ona ma ładne usta - gdzie zniknęła? )
OdpowiedzUsuńSimone dopowiada: To dla kobiety katastrofa być kochaną przez literata.
OdpowiedzUsuń(rozpłynęła się; przyjdzie z pierwszym powiewem słońca)
OdpowiedzUsuńkapryśny literat
OdpowiedzUsuń*;
OdpowiedzUsuń